Trzy osoby usłyszały zarzuty po kradzieżach whisky
Sprawą zajęli się policjanci z białostockiej komendy, specjalizujący się w zwalczaniu przestępstw przeciwko mieniu. Ustalili, że w kradzieżach brały udział trzy osoby: dwóch mężczyzn i kobieta. Ze sklepów znikały wyłącznie butelki whisky.
Według ustaleń policjantów kobieta przywoziła mężczyzn w pobliże dyskontów i parkowała niedaleko wejścia. Mężczyźni wkładali alkohol do plecaka i wychodzili ze sklepu bez płacenia, po czym cała trójka odjeżdżała. Skradzione butelki sprzedawali, a uzyskany w ten sposób dochód miał być ich stałym źródłem utrzymania.
Podczas jednej z kradzieży pracownik ochrony zauważył, że mężczyźni odjechali spod sklepu. Wsiadł do samochodu i ruszył za nimi. Gdy zatrzymali się na leśnym parkingu, jeden z mężczyzn wysiadł z auta z metalową rurką i wymachiwał nią w kierunku ochroniarza.
Policjanci zatrzymali kobietę i młodszego z mężczyzn w jednym z mieszkań na Nowym Mieście. Starszego mężczyznę zatrzymali w mieszkaniu na Bojarach. Sprawdzenie w policyjnych bazach wykazało, że 37-latek był poszukiwany w celu ustalenia miejsca pobytu.
Śledczy ustalili, że to 37-latek wymachiwał metalową rurką w kierunku pracownika ochrony. 59-latek usłyszał dziewięć zarzutów kradzieży, a 37-latek – osiem zarzutów, w tym kradzieży oraz kradzieży rozbójniczej mniejszej wagi. Obaj usłyszeli zarzuty w warunkach recydywy. Ich 34-letnia wspólniczka usłyszała sześć zarzutów kradzieży.
Za kradzież grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. W warunkach recydywy kara może zostać zwiększona o połowę.
Źródło: KMP Białystok









